Archive for Marzec, 2016

Olga Tokarczuk w Poznaniu: o religii, bogach i pisarzach

wtorek, Marzec 22nd, 2016

Teatr Polski, ul. 27 Grudnia 8/10    22.03.2016      godz. 19.00
 

Serdecznie zapraszamy na spotkanie w poznańskim Teatrze Polskim, gdzie w cyklu „Boskie narracje”, o wierze, religii i bogach rozmawiać będą Olga Tokarczuk i prof. Przemysław Czapliński.

więcej na:  http://www.wydawnictwoliterackie.pl/spotkania/928/Olga-Tokarczuk-w-Poznaniu-o-religii-bogach-i-pisarzach/

O Klaudynie Potockiej

wtorek, Marzec 15th, 2016

KlaudynaAutorką niniejszego opracowania jest Wiktoria Wojciechowska klasa 1d. Powstało ono na podstawie nagranego przez Michalinę Gramzę z kl. 1 H – wykładu dr Grzegorza Kubackiego – Zapomniana muza romantyków – 180 rocznica śmierci, wygłoszonego w Bibliotece Raczyńskich 17 lutego 2016.

Teofila Klaudyna z Działyńskich Potocka od ponad 80 lat jest patronką V Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu. Polska patriotka, opiekunka i dobry duch Wielkiej Emigracji oraz przyjaciółka polskich twórców epoki romantyzmu. Mówi się o niej, że była kobietą doskonałą: „Jej małe serce pomieścić mogło miliony ludzi”. Tymi słowami wspominał ją Juliusz Słowacki. Niestety, od wielu lat pamięć po Klaudynie Potockiej, powoli zanika.
„Klaudyna Potocka. Zapomniana muza romantyków. Przyczynek do nowej biografii w 180 rocznicę śmierci” – pod takim tytułem odbył się 17 lutego 2016 r. wykład w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu. Wykład prowadził Grzegorz Kubacki, pracownik Biblioteki Kórnickiej (PAN), instytucji, która została stworzona przez brata Klaudyny Potockiej – Adama Tytusa Działyńskiego. Aktualnie funkcjonuje tylko jedna biografia Potockiej autorstwa Donaty Ciepieńko-Zielińskiej, wydana około 40 lat temu. Książka jest bardzo rzetelna, lecz ma jeden zasadniczy mankament, została wydana w czasach PRL-u i nie uwzględnia źródeł zagranicznych. Fascynacja pana Grzegorza postacią Klaudyny Potockiej ma swój początek w zorganizowanej w kórnickim zamku w maju 2015 r. wystawie poświęconej jej osobie. Półtora godzinny wykład rozpoczął się opowieścią prelegenta na temat jej przodków. Wspominał również o rodzicach bohaterki, Ksawerym Działyńskim i Justynie z Dzieduszyckich.
Przenieśmy się do dnia 27 sierpnia 1801 r., w którym Teofila Klaudyna przychodzi na świat. Rodzi się w budynku zwanym „klaudynówką”, gdyż zamek w Kórniku w owym czasie nie nadawał się do zamieszkania. Pierwsze imię nadaje jej ojciec, żeby podkreślić więź z dobrami kórnickimi. Dzieciństwo spędza głównie w Kórniku, w Poznaniu w pałacu Działyńskich na Starym Rynku lub w Konarzewie u dziadków. Dzięki działalności politycznej swojego ojca zwiedza Pragę, Paryż i Drezno. W 1807 r. przeprowadza się do Warszawy, gdzie ojciec Klaudyny obejmuje wysoki urząd w rządzie, proklamowanego przez Napoleona, Księstwa Warszawskiego. Cztery lata później w 1811 r. przebywa w Paryżu. Tam bierze udział w ślubie Napoleona Bonaparte z Marią Ludwiką. Czas wolny przeznacza na naukę, bale oraz wizyty w teatrach i operach. Tłumaczy dzieła z francuskiego i angielskiego na polski, gdyż perfekcyjnie włada tymi językami. Znakomicie tańczy. Wspomina się, że często na rozmaitych balach była wywoływana, stawiano ją na stołku i proszono o pokaz zdalności tanecznych. W wieku lat dziewięciu określano ją mianem „la petit Polonaise” czyli małej Polki. Po śmierci ojca Ksawerego w 1817 r. wyjeżdża z matką do Paryża na kilka lat. Wraz z matką odwiedza francuskiego artystę portrecistę – Józefa Bordesa, u którego panie składają zamówienie na swoje portrety. Artysta, oszołomiony urodą Klaudyny, ofiarowuje jej w prezencie własnoręcznie naszkicowany portrecik Napoleona Bonaparte. Po powrocie do Polski, po ukończeniu dwudziestu lat, w Rogalinie zakłada salon, gdzie damy spotykają się i dyskutują na różne tematy. Tam też po raz pierwszy dochodzi do spotkania z Bernardem Potockim, z którym w 1925 r. bierze ślub. Skromna ceremonia zaślubin, w której uczestniczy młoda para, świadkowie oraz ksiądz, odbywa się w konarzewskim kościele. Zaraz po ślubie małżonkowie dosiadają koni i udają się do zameczku znajdującego się w dobrach kórnicko-trzebawskich. Małżonek Klaudyny Bernard to wysoki mężczyzna o  białej cerze, jasnorudych gęstych włosach, mówiący prawie tylko po francusku. Mówiono o nim, że gdyby mógł, dowcipem zbawiłby Polskę. Natomiast Emilia Szczawiecka opisuje panią Potocką następująco: „dość wysoka i smukła, kibić wiotka i pełna wdzięku. Rysy twarzy niezupełnie regularne, niesłychanie pociągające. Oczy pełne wyrazu i anielski uśmiech.” Nadchodzi rok 1831, czas powstania listopadowego, podczas którego Polka nie próżnuje. Angażuje się w działalność charytatywną, między innymi w Towarzystwie Dobroczynności Patriotycznej Kobiet. Tego samego roku do powstania dołącza przyjaciółka Potockiej, Emilia Szczaniecka. Dwie Wielkopolanki opiekują się rannymi powstańcami, zyskując szybko ich zaufanie i przyjaźń. Z inicjatywy kobiet powstaje tzw. lazaret poznański w Pałacu Łubieńskich, gdzie niosą pomoc rodakom. W jednym ze wspomnień dotyczących Klaudyny Potockiej opisuje się ją w następujący sposób: „Jak duch opiekuńczego anioła, słowami pociechy wlewa spokój w cierpiących. Nad wszystkimi czuwa jak siostra…”. Jesienią 1831 roku, z powodu nasilającej się w Wielkopolsce germanizacji, Klaudyna spędza ostatnie chwile na rodzinnej ziemi. Wraz z mężem spieniężają swój majątek i udają się do Drezna. Już nigdy do Wielkopolski nie wraca. W Dreźnie wówczas koncentruje się młoda emigracja zwany później kwiatem młodzieży polskiej. Klaudyna Potocka i jej mąż lokują się w mieszkanku na Starym Mieście. Do tego samego budynku wprowadza się później matka Klaudyny – Justyna z Dzieduszyckich. Pół roku wcześniej w tej samej kamienicy zamieszkuje również Juliusz Słowacki. Klaudyna zostaje nazwana „dobrym aniołem drezdeńskiej emigracji”. Nawiązuje nowe znajomości, zawiera przyjaźnie i oczywiście niesie pomoc ludziom w chorobie. W kręgu otaczających ją Polaków znajdują się, między innymi: generał Józef Bem, książę Janusz Czetwertyński, Wincenty Pol, Stefan Garczyński, Stefan Witwicki, Ignacy Domeyko, Antoni Edward Odyniec oraz Adam Mickiewicz. W styczniu 1932 roku Stefan Garczyński zostaje zwolniony ze służby wojskowej ze względu na swój stan zdrowia – choruje na gruźlicę. Przybywa do Drezna, gdzie zamieszkuje w domu Klaudyny Potockiej, która się nim opiekuje. Początkowo Garczyński nie wykazuje chęci spotkania z Polką, uważa że wszystkie zachwyty pod jej adresem są przesadzone. Wkrótce ulega urokowi swojej opiekunki i nazywa ją aniołem stróżem i pocieszycielem. To, w jaki sposób Klaudyna dba o Graczyńskiego, wspaniale opisują słowa Adama Mickiewicza: „Ta kobieta życia ma na chyba parę godzin, a przecież znajduje siły na służenie innym. Jak anioł opiekuńczy utrzymuje duszę w Stefanie. Ta kobieta godzi się rodzajem ludzkim i może natchnąć znowu wiarę w cnotę i dobroć na ziemi”.  Pomimo problemów finansowych, nikomu nie odmawia pomocy. Dnia 28 marca 1832 roku bohaterka po raz pierwszy spotyka się z Adamem Mickiewiczem. Poeta, zainspirowany postacią Klaudyny, dedykuje jej wiersz. Podczas pobytu w Dreźnie, wynajmuje nad Potockimi mieszkanie, w którym powstają fragmenty III części „Dziadów”. Wiadomo, że to tutaj autor „Pana Tadeusza” pewnego wieczoru zasiadł do pisania i zaczął tworzyć Wielką Improwizację. Pisał tak długo, aż z wycieńczenia nie stracił przytomności. Zanim jednak tak się stało, zdążył zapukać nogą w podłogę, wyzywając państwa Potockich na pomoc. Klaudyna, dowiedziawszy się o zaistniałej sytuacji, pobiegła do Mickiewicza, który poprosił ją o zachowanie zapisanych papierów. Rękopis poety trafił później w ręce Ignacego Domeyko, a obecnie znajdują się w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Klaudyna, oprócz świadczenia pomocy humanitarnej, odwiedza opery, pływa łodzią po Elbie oraz odbywa przejażdżki konne. Uczestniczy również, wspólnie między innymi z Adamem Mickiewiczem i Stefanem Graczyńskim, w wyprawie do Szwajcarii saksońskiej w 1932 roku. Stan zdrowie bohaterki w kolejnych latach ulega pogorszeniu. W wakacje 1832 roku udaje się do Szwajcarii w celach leczniczych, gdzie dowiaduje się o polipach na sercu. W liście do swojego brata pisze następująco: „Ktoś pisał, że wszystkie twoje dzieci mocno są wychudzone po kokluszu. Jestem z nimi w doskonałej harmonii. Mój szkielet jest w najkompletniejszym osłabieniem. Nie opuszczam prawie kanapy…”. Mimo pogarszającego  stanu zdrowia,  nie opuszcza jej entuzjazm. W tym czasie nie ma u jej boku Barnarda Potockiego. Z tego powodu wyjeżdża do Genewy, gdzie spędza 3 lata. Przyjaźń z Mickiewiczem kwitnie. Powstaje medal z brązu z podobizną Klaudyny, który przygotowuje rzeźbiarz Dawid pod bacznym okiem Mickiewicza. W roku 1835 Polka bierze czynny udział w pracach rozwijającego się w tamtych czasach Komitetu Młodej Polski w Szwajcarii. Jako jedyna Polka zostaje odznaczona złotym medalem Międzynarodowego Towarzystwa Monthyona i Frankilna za „poświęcenie w opatrywaniu i pielęgnowaniu w szpitalach warszawskich rannych w wojnie 1831 roku, bez różnicy, czy rannym był jej rodak czy nieprzyjaciel, czy nieprzyjaciel’’ będącym docenieniem jej zaangażowania podczas powstania listopadowego. Stan zdrowia Klaudyny jest krytyczny, cały czas znajduje się pod bacznym okiem lekarza Józefa Szczapińskiego. Mimo to w grudniu 1935 roku podejmuję decyzję o przeprawie z Genewy do Drezna, by ostatni raz odwiedzić matkę. Niestety, nie otrzymuje paszportu i na fałszywych dokumentach udaje się do Saksonii, lecz po kilkunastu godzinach zmuszona jest opuścić miasto. Parę miesięcy przed śmiercią otrzymuje wspaniałą nowinę, że spodziewa się dziecka. Na wiosnę 1836 roku Polka wzywa męża, by wrócił do domu, gdyż słabnie coraz bardziej.
Klaudyna Potocka, wydaje ostatnie tchnienie w ramionach męża 6 czerwca 1836 roku. Umiera w siódmym miesiącu ciąży. Pochówek odbywa się na cmentarzu Plainpalais w Genewie w obecności Dybowskiego oraz doktora Szczapińskiego. Lekarz, po śmierci swojej pacjentki, porzucił medycynę i już nigdy nie powrócił do tego zawodu.
W dniu pogrzebu biły dzwony w Strasburgu i Brukseli. W Genewie wszystkie sklepy były zamknięte. W tych miastach odbywały się również msze ku pamięci Klaudyny Potockiej. Emilia Szczaniecka, przyjaciółka Polki, przybywa na grób dopiero po 4 latach. Opisuje to wydarzenie w następujący sposób: „Na samym środku cmentarza po lewej stronie od ścieżki, znaleźliśmy kratę żelazną, otoczony grób, a na niej kamień z prostym napisem: „Tu leżą zwłoki Klaudyny z Działyńskich Potockiej, urodzonej na wsi Kórniku 1801 r., zmarłej na wygnaniu w Genewie 8 czerwca 1836 r. Niech odpoczywa w pokoju”. W 1879 r., z powodu likwidacji cmentarza, na którym pochowana została Klaudyna Potocka, jej szczątki zostały przeniesione i złożone na paryskim cmentarzu polskim Montmorency. Patriotka, opiekunka biednych, schorowanych i poszkodowanych została patronką Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych „Klaudynka” w rodzinnym Kórniku. Jej imieniem została nazwana jedna z ulic w Poznaniu oraz V Liceum Ogólnokształcące. W poznańskim kościele Św. Wojciecha znajduje się tablica poświęcona jej osobie.
Piękne słowa generałowej Benigny Małachowskiej są najlepszym podsumowaniem życia naszej bohaterki i odzwierciedlenia jej najważniejszych cech: „Nikt jej nie zastąpi, nikt nie zrówna temu poświęceniu się dla ludzkości i miłości bratniej. Klaudyna Potocka była wzorem cnót poświęcenia dla ojczyzny i miłości bliźniego. Nie dosyć jest zapłakać nad tym zgonem; należy przechować pamięć cnót, należy je naśladować”.

Czytelnicy nas kochają i przytulają :)

wtorek, Marzec 1st, 2016

W dniu 1 marca – Międzynarodowym Dniu Przytulania Bibliotekarzy, bibliotekarki – Iwona Wierzba, Grażyna Wodała i Iza Lenartowicz doświadczyły wiele wyrazów sympatii od swoich czytelników. Było dużo przytulania i słów uznania :)

1 marca2016  1 marca 14 20161 marca4 20161 marca 2016 7

1 marca – Międzynarodowy Dzień Przytulania Bibliotekarzy

wtorek, Marzec 1st, 2016

18329_1791387291086645_4819162700839957498_n
Przytul…bibliotekarza
Bibliotekarze: kojarzą się ze zmarszczonymi brwiami i palcem przy ustach (i z charakterystycznym: „Shhhh!”). Często jednak służą pomocą w wyborze pasjonującej lektury, dzielą się z czytelnikami swoją pasją. 1 marca można im oficjalnie podziękować: tuląc.
Kto jako pierwszy wpadł na pomysł powołania Międzynarodowego Dnia Przytulania Bibliotekarzy, nie wiadomo. Wydarzenie nie doczekało się jeszcze opisu na Wikipedii; jako prawdziwe dziecię nowoczesności ma jednak swój fanpage na Facebooku. Jego twórcy wyjaśniają powody powołania akurat takiego dnia: Ponieważ bibliotekarze są świetni, pomagają i kochają wszystkich! Poza tym nie robią tego dla pieniędzy, sławy i władzy. Z przytoczonych słów wyłania się obraz bibliotekarza idealnego: czującego powołanie, pełniącego swoistą misję prowadzenia ludzi przez arkana Słowa Pisanego.

 Do Międzynarodowego Dnia Przytulania Bibliotekarzy można podejść z przymrużeniem oka (jak do innych świąt nietypowych: Dzień bez Opakowań Foliowych, Światowy Dzień Nutelli, czy Międzynarodowy Dzień Dni, Które Nie Istnieją), bardziej serio traktując przypadający na 8 maja Dzień Bibliotekarza i Bibliotek. Niemniej, sympatycznie pomyśleć czasem ciepło o człowieku wydającym Ci książki, być może pomagającemu w wyborze lektury. Jak zauważyła Dominika Paleczna, niekoniecznie musisz przytulić bibliotekarza: nagłe okazanie czułości, bez uprzedzenia, może zostać różnie odebrane. Zawsze jednak można się uśmiechnąć, podziękować, lub w inny sposób wyrazić współuczestnictwo w pasji czytania.

źródło: http://stacjakultura.pl/1,3,30745,Przytulbibliotekarza,artykul.html

Navigation

Search

Archives

Marzec 2016
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Other

Syndication

brought by WordPress Themes